Trio Łódzko-Chojnowskie

Paweł Konopacki, Witold Łuczyński, Tomasz Susmęd

O Jacku...

A było to w 1990 r. tuż przed końcem semestru letniego klasy piatej szkoły podstawowej. Z kolegami po podwórku biegałem aż tu nagle matka z balkonu krzyczy:
— Chodź do domu, „Ćwirek” za chwilę w telewizji!

Dwa razy nie trzeba mi było powtarzać. „Ćwirka” kochałem miłością pierwszą. A po „Ćwirku” nadawali „Z kamerą wśród zwierząt”! Do domu pobiegłem, w telewizor patrzę a tam jeszcze jakiś inny program się kończy a w tym programie chłop brodaty się poci i na gitarze przygrywa. Pewnie jak zwykle dobranocka będzie z opóźnieniem. Ale, nie powiem, zaciekawił mnie brodaty! A taki drugi łysy na fortepianie rąbał. Tyle zapamiętałem. O nie, przepraszam, zapamiętałem jeszcze słowo „pornoklub”. Dla piąto­klasisty wyrażenie magiczne, zaklęcie otwierające drzwi innego świata — świata, gdzie się takich słów swobodnie używa. Niezrozumiałych, ale brzmiących bardzo dorośle.   więcej...

Paweł Konopacki



Moja przygoda z Jackiem Kaczmarskim zaczęła się jeszcze w podsta­wówce. Zaczynałem grać na gitarze maltretując szanty i ogólnie pojętą piosenkę turystyczną, kiedy kolega pożyczył mi kasetę z nagraną pio­sen­ką, która, jak mówił, jest „niesamowita”. Była to Nasza klasa (czego wówczas nie wiedziałem). Emocje, które we mnie wzbudzała kazały mi szukać źródeł, czyli nazwy piosenki i wykonawcy. Tak zaistniał dla mnie Jacek Kaczmarski. Również w tym mniej więcej czasie poznałem Pawła, któ­ry już wygrywał harcerskie konkursy piosenek, młócąc Obławę. Udało mu się jeszcze bardziej mnie zainteresować twórczością Jacka. Zaliczy­li­śmy wspólnie parę jego koncertów i, koniec końców, rozpoczęliśmy wspólne granie i śpiewanie.

Dopiero kiedy dowiedzieliśmy się, że Jacek jest chory, zaczęliśmy występować publicznie. Zbieraliśmy pieniądze na pomoc dla Kaczmar­skiego.   więcej...

Witold Łuczyńśki



Jak zacząć moje skromne wspomnienie o Jacku? W jaki ton uderzyć? Czy w ten patetyczny, o odnajdywaniu najwyższych wartości, o stawianiu najważniejszych pytań? Czy w ten emocjonalny, o niezwykłej charyzmie, o emfatycznych uniesieniach, o niemal ekstatycznych stanach przy wsłu­chiwaniu się w Jego pieśni? Może w ten bardzo osobisty, o wpływie na osobowość, o kształtowaniu charakteru? Albo w praktyczny — o wyłu­ski­waniu nut przy klawiaturze, jakżeż typowe próby naśladowania Mistrza?   więcej...

Tomasz Susmęd